Kwiat róży – Rozdział 2 konkursu

opublikowane przez / 08/07/2014 Kosmetyki Brak komentarzy

Zobacz podobne posty

Mosquito_background

Zapraszamy do udziału w kolejnej części konkursu na www.mosquitokiller.pl. Mrożąca krew w żyłach historia nabrała tempa, a do wygrania w kolejnej części 1 z 5 voucherów o wartości 50zł do sklepu internetowego www.sklep.farmona.pl.

Po przesłuchaniu pani Lidii postanowiłem oczyścić umysł krótkim spacerem po parku Karłowskiego. Zazwyczaj kontakt z naturą stanowił źródło inspiracji przy wymyślaniu odpowiedzi na nawet najbardziej nurtujące pytania.

Przechadzając się alejką między rzędami gęsto rosnących dębów coś nie dawało mi spokoju. Zatrzymałem się na chwilę, rozejrzałem wokoło. Tak, najwidoczniej byłem jedyną osobą spacerującą w tym miejscu. Moimi towarzyszami był tylko szelest liści i świergot młodych ptaków.

Ruszyłem szybkim krokiem w kierunku  ul. Obłędnej. Będąc jakieś trzysta metrów od drzwi wejściowych do kamienicy nr 12 zauważyłem podejrzany samochód transportowy, w kolorze niebieskim. Włączone światła wskazywały na gotowość do jazdy, pojazd jednak stał w bezruchu.

Podszedłem bliżej i zobaczyłem mężczyznę w granatowo-żółtej czapce z daszkiem. Trzymał w ręku szarą paczuszkę, gdy tylko mnie ujrzał, zniknął za kierownicą. Myślał pewnie, że go nie zobaczyłem. Zabawimy się – udam, że nic nie widziałem.

Zbliżyłem się jak gdyby nigdy nic do drzwi, które okazały się już wcześniej uchylone. Pułapka? – pomyślałem. Zobaczymy kto kogo złapie! Ruszyłem odważnie w górę na drugie piętro nasłuchując echa kroków na klatce schodowej.

Drzwi od siódemki były znów uchylone. Moja ciekawość była silniejsza od rozsądku. Wchodzę do środka. Nagle stanęła przede mną urocza starsza Pani w granatowo-białym mundurku. Patrząc jakby mnie już znała:

Dzień dobry Panie Detektywie – powitała mnie łagodnym głosem, nie spuszczając oka z moich butów.

Ciężki dzień? Znów nadwyrężył Pan swój umysł szukając rozwiązania sprawy, zapominając przy tym gdzie Pan mieszka? – dodała z uśmiechem na twarzy. Zdumienie nie pozwalało mi nic odpowiedzieć, prócz krótkiego – tak…

Coś dziwnego dzieje się w mieście. Właśnie przyszedł listonosz i przyniósł dwa kilkunasto kilogramowe worki listów zaadresowanych
do Pana.
– wyjaśniła starsza Pani.

Gdzie są te listy? – spytałem zaciekawiony.

Kazałam wstawić je do Pana gabinetu, jednak jeden był inny niż wszystkie. Proszę spojrzeć… – starsza Pani wyjęła z kieszeni różową kopertę, z drżącą ręką położyła na stoliku i zniknęła w głębi mieszkania.

Jeszcze nigdy nie widziałem takiej koperty. Krawędzie ozdobione były kolorową koronką, chyba ręcznie malowane. Na środku natomaist znajdowała się czerwona pieczęć przedstawiająca kwiat róży…

Odpowiedznapytanie

Farmona